Ciąża jest okresem nie tylko wielkiego oczekiwania ale także przygotowania do porodu, ale czy można się do tego przygotować? Moim zdaniem nie. Każdy poród jest inny, każda kobieta inaczej go przeżywa więc nie warto sugerować się opowiadaniami znajomych na temat porodu. Jedna rodzi 5 godzin druga 20. Mimo wielkiego bólu i nie lada wysiłku poród jest cudownym przeżyciem dla każdej kobiety. Ta pierwsza chwila bycia razem z dzieckiem gdy położna świeżo narodzonego dzidziusia kładzie na brzuchu jest najpiękniejszą chwilą na świecie! Dopiero po porodzie poczułam się naprawdę spełniona jako kobieta.

Choć początki bywają trudne nie wolno się poddawać. Pierwsze dni po porodzie zarówno dla kobiet które rodziły naturalnie jak i dla tych które miały cesarskie cięcie są naprawdę ciężkie. Trzeba zająć się dzieckiem a jesteśmy całe obolałe i zmęczone po porodzie lecz nasz stan schodzi wtedy tak jakby na drugi plan, najważniejsza jest ta mała, bezbronna istotka, która sama nie potrafi nic. Trzeba nakarmić, przewinąć, przytulić. Pamiętam, że w szpitalu praktycznie w ogóle nie odczuwałam potrzeby snu, dzień i noc potrafiłam wpatrywać się w mała, brać ją na ręce tulić, kołysać, karmić i przewijać. Teraz gdy dziennie przewijam małą około 10 razy z uśmiechem na ustach wspominam to przerażenie w oczach i mocno bijące serce przy pierwszej zmianie pieluszki. Myślę jak to było na początku gdy miałam problem z prawidłowym przystawieniem małej do piersi, ona nieporadnie ssała a ja zaciskałam zęby w bólu. Czwarta doba po porodzie i nawał pokarmu, niesamowity ból piersi, były twarde i tkliwe a małą trzeba było nakarmić i nie liczyło się to że niemal płakałam z bólu, najważniejsze było to aby córka się najadła. Problem z pękającymi brodawkami też nas nie ominął. Ten stres – co teraz? Mała głodna a mi tutaj krew leci. Telefon z płaczem do położnej, uspokoiła, doradziła co robić i po dwóch dniach problem minął. Teraz karmienie jest przyjemnością choć czasem mała mocno ściśnie brodawkę. Do zarwanych nocy też już powoli się przyzwyczajam choć czasem jest ciężko, nie mam siły żeby wstać gdy słyszę że Lili się kręci i powoli wybudza. Nawet już się przyzwyczaiłam do tej monotonii każdego dnia. Tylko karmienie i przewijanie, kołysanie do snu, czasem poważne rozmowy. Codzienne czytanie bajki to rytuał przed snem. Zaczynamy już też powoli wychodzić na krótkie spacerki. Gdy mała śpi szybko robię to co muszę, sprzątam, nastawiam automat, prasuję, gotuję. Czasem mam jeszcze chwilę dla siebie, czas bezcenny gdy mogę usiąść poczytać gazetę lub książkę, włączyć tv lub najzwyczajniej w świecie na chwilę się położyć.

 

To prawda, że ten mały człowiek całkowicie przewraca nasze dotychczasowe życie do góry nogami. Już nie oglądamy z mężem codziennie filmu w łóżku przed zaśnięciem tak jak to było przed pojawieniem się Lilianny. Teraz oglądamy jakiś film ewentualnie jak mała ucina sobie drugą popołudniową drzemkę. Wieczorem nie dałoby rady nic obejrzeć bo zasypiam razem z małą, czasem nawet szybciej niż ona. Niekiedy zamiast filmu przyglądamy się z mężem małej jak słodko śpi i jest to wtedy najlepsza scena jakiej nie zastąpi żaden, nawet najlepszy film.

 

Pojawienie się dziecka wymaga od każdego z nas ogromnego poświęcenia. To ono jest szefem i dyktuje nam kiedy śpimy, kiedy jemy i kiedy mamy chwilę dla siebie. Ba! Od niego zależy również kiedy pójdziemy na szybkie zakupy lub ile czasu spędzimy z odwiedzającymi nas gośćmi, których wiadomo że nie brakuje bo każdy chce zobaczyć nowego członka rodziny.

 

Najważniejsze jest aby dobrze rozplanować sobie dzień, choć póki co jeszcze mi to nie wychodzi pracuję nad tym i mam nadzieję, że wkrótce już całkiem się ogarnę. Cieszę się bardzo, że udało mi się napisać w końcu tego posta, chyba od tygodnia próbowałam się za to zabrać.

 

Czasem już mam dość, opadam z sił ale to się nie liczy, najważniejsze jest to że mamy w końcu prze sobie naszego małego skarba, na którego tak niecierpliwie czekaliśmy. Apeluję do świeżo upieczonych mam oraz do tych spodziewających się dziecka, żeby się nie poddawały mimo że czasem nie będzie łatwo trzeba wziąć się w garść i być dobrej myśli a z dnia na dzień będzie coraz lepiej. Dziecko codziennie uczy się czegoś nowego, rośnie, mądrzeje, więcej rozumie więc najgorsze są początki bo zarówno my jak i dziecko musimy się przyzwyczaić do tego nowego życia.

 

Pozdrawiam