Nie mogę uwierzyć w to, że jeszcze w tym roku do Was nie pisałam! Przecież to już koniec stycznia! Nadmiar obowiązków i końcówka semestru trochę mnie przytłoczyła, nie znajdowałam czasu na nic, dosłownie na nic. Wszystko robiłam w biegu, z dzieckiem na ręku albo u nogi ( czasem jak ma zły humor to stoi pod moimi nogami, zazwyczaj jednej się trzyma i płacze, oj bidulka). Wejście w okres małego dziecka daje o sobie znać codziennie nowymi pomysłami, najczęściej takimi jak – gdzie by tu schować się matce? Albo, jeszcze jedno szczególnie popularne – może coś by tu zbroić? Ulubione zajęcie to wyrzucanie ubrań z wszystkich szafek i szuflad do których sięga i roznoszenie ich po całym mieszkaniu. Jednym zdaniem rośnie nam urwis.

Kilka razy w tym miesiącu robiłam podchody by napisać kilka słów, teraz jak już piszę, mam taki potok myśli, że nie potrafię zebrać ich w logiczną całość. Może po prostu zacznę od początku.

Styczeń, pierwszy miesiąc nowego roku, początek podróży w nieznane, pewnie nie jedno z Was zadawało sobie pytanie, co przyniesie ten rok? Czy będzie lepszy czy gorszy od poprzedniego? Oczywiście, mam ogromną nadzieję, że jednak lepszy. Mam wiele planów do zrealizowania w tym roku a Wy co sobie założyliście?

Zima już chyba nas opuściła, dziś termometry wskazują 11 stopni w plusie. Śnieg był, mrozy były więc już czas na wiosnę. Szczerze, to już za nią tęsknię. Delikatne promienie słońca, nieśmiało zaglądające przez okno, zieleniejące drzewa, rozkwitające kwiaty… Mmm ale się rozmarzyłam. Każda pora roku ma w sobie jakieś uroki. Takie pamiątkowe zdjęcie jak pierwszy raz „ciapła” pupą na śnieg.

Lilka-śnieg

Chciałabym Wam napisać o roli rodziców i o funkcji rodziny. Kochani, zapewne wielu z Was ma dobre kontakty ze swoimi dziećmi, dorosłymi, nastoletnimi czy małymi i zapewne zgodzicie się ze mną, że im dziecko starsze tym przysparza więcej problemów wychowawczych. Małe dziecko jest w wieku, w którym rodzice są całym jego światem, są dla niego najważniejsi, najmądrzejsi, najlepsi pod słońcem, pod każdym względem. Nastolatek, często ma już swoje zdanie, swoje problemy i sprawy, z którymi woli podzielić się z rówieśnikami niż z rodzicami. Nie miejcie mu tego za złe, przypomnijcie sobie jak to było gdy byliście w jego wieku. Mam dopiero 25 lat więc jestem dopiero co, po tym okresie nastoletniego buntu. Z perspektywy czasu, wiem że nie wszystko co robiłam było dobre i nie zawsze miałam rację. Teraz mogę przyznać, że mama byłam bardziej doświadczona i jej rady były naprawdę ok. Lecz do pewnych spraw dorastamy dopiero po kilku latach. Nie naciskajcie na swoje nastoletnie dzieci, by spowiadały Wam się z tego co robiły w szkole, po szkole, z przyjaciółmi itp. Zaufajcie trochę swojemu dziecku. Oczywiście nie możecie być całkiem obojętni, musicie wiedzieć gdzie są Wasze dzieci, szczególnie gdy są jeszcze niepełnoletnie, i z kim przebywają. Musicie obserwować dziecko, jego zachowanie, odnoszenie się do Was i do innych osób, jego znajomych, środowisko. Wyczytałam pewnego dnia w artykule o wychowaniu dziecka, że do 15 roku życia, dziecko jest podatne na to co mówią mu rodzice, stosuje się do zakazów i nakazów, ale po tym okresie nic już nie można zmienić. Morał z tego taki, że do 15 roku życia naszego dziecka, możemy go wychowywać, później już zostaje nam tylko, godzenie się z tym co udało nam się wnieść w jego życie, czego zdołaliśmy je nauczyć. Dziecko 16-letnie ma już swoje zdanie i często potrafi samodzielnie podejmować decyzje, z którymi my powinniśmy się zgodzić, oczywiście jak mamy jakieś obawy, zażalenia czy nie do końca zgadzamy się z jego wyborem możemy, a nawet powinniśmy mu o tym powiedzieć i poprosić o przemyślenie swej decyzji jeszcze raz lecz nic więcej nie możemy zrobić, nie możemy dziecku nastoletniemu narzucić czegoś. Należy natomiast reagować na niepokojące sygnały ze strony takiego małoletniego.

Z dziećmi dorosłymi jest już znacznie łatwiej, jeśli uda nam się dobrze przetrwać okres nastoletni i w dorosłym damy sobie radę. Dorosłe dziecko, często zasięga porad rodziców, liczy się z ich zdaniem, szuka wsparcia. Jest dojrzałe, podejmuje mądre, przemyślane decyzje i liczy się ze zdaniem innych.

Duże znaczenie w wychowaniu dzieci, ma atmosfera w domu i to od nas zależy jaka ona będzie. Naukowo jest udowodnione, że dzieci rodziców, którzy poświęcali mu zbyt mało czasu, w dorosłym życiu nie radzą sobie tak dobrze jak dzieci, będące w dobrym kontakcie i zżyte z rodzicami. Ważna jest ta więź. Dlatego od najmłodszych lat należy ją pielęgnować. Nie mam tu oczywiście na myśli tego, by dziecko zamknąć w domu i nigdzie nie wypuszczać bo może stać mu się krzywda. Powiedziałabym, że wręcz przeciwnie, dziecko od najmłodszych lat musi uczyć się samodzielności i współżycia z innymi dziećmi, ludźmi. Musi być uspołecznione. Nie nadaremnie wymyślono żłobki i cały szereg innych zajęć dla małych dzieci (basen, plac zabaw, lodowisko, itp.) Na basen można zapisać dziecko już od 3 miesiąca życia, podobnie jest ze żłobkiem. My chodzimy na kurs pływania odkąd mała skończyła 4 miesiące i nie żałujemy. Zajęcia są super, Pan Adam, jest wykwalifikowanym instruktorem, ma podejście do dzieci, efektywnie prowadzi zajęcia. Lecz o korzyściach uczęszczania na basen napiszę w odrębnym poście. Od trzech tygodni chodzimy na zajęcia przygotowawcze do żłobka, bardzo fajne zajęcia, prowadzone przez bardzo fajną Panią. Wygląda to tak, że przyjeżdżam z małą na zajęcia z dziećmi, grupa 1-2 lata, maluchy bawią się razem, śpiewają, tańczą, grają na instrumentach, malują, wyklejają itp. (z pomocą mam lub tatusiów) rodzice przez całe zajęcia, trwające dwie godziny, raz w tygodniu, przebywają na tej samej sali co dziecko, co gwarantuje maluchowi spokój i bezpieczeństwo a jednocześnie uspołecznia i uczy zabaw z rówieśnikami.

Lilka-fikukiku

A teraz trochę z innej bajki, pierwszy semestr mam już za sobą, egzaminy pozdawane. Wszystko w zerowych terminach, sukces. A więc do przodu. To były ciężkie cztery miesiące, teraz mam dwa tygodnie wolnego. Brawo ja.

Na zakończenie jakże obszernego wpisu chcę Wam przedstawić plan na luty 🙂

Zaglądajcie do mnie na bloga bo mam w zapasie kilka przepisów, które niebawem powinny się tu pojawić. Będzie też ciekawy artykuł o jodze, którą od 1 lutego zaczynam ćwiczyć, a także o zbliżającym się święcie zakochanych. Zajrzyjcie koniecznie w lutym.

Ściskam Was mocno!