Zbliżają się święta i znów wszystko wskazuje na to, że to będzie kolejne Boże Narodzenie bez śniegu. Gdzie te czasy, kiedy z niecierpliwością czekało się na śnieg. Mróz malował pejzaże na szybach, które podzwiało sie przy śniadaniu i oczami wyobraźni widziało różne zwierzątka i kwiatki. Kiedy dzieci z całej ulicy ze sznurkiem z sanek w ręku procesją szły na pobliską górkę. W drodze na pasterkę padał gęsty śnieg i skrzypiał mróz. Na każdym podwórku stał zimowy gość- bałwan. Dzieciaki spóźniały się do szkoły bo nagle rozpętała się śnieżkowa wojna, a wracając do domu trzeba było koniecznie zmierzyć każdą zaspę.

Spoglądam przez okno i co widzę? Nieśmiało świeci słońce. Drzewa są nagie, na niektórych gałązkach widać kilka drżących kropelek rosy. Zielona trawa… Zima? Bynajmniej.

Troche mi przykro, że nie ma już takich świąt Bożego Narodzenia jakie pamiętam z czasów mojego dzieciństwa. Zastanawiam sie jak pokazać dziecku tą magię świąt. Przez ten pęd i pośpiech jakoś tak ucieka nam ta atmosfera świąt. Dziś ten czas przeżywamy przez pryzmat coraz to strojniejszych choinek i obwieszonych lampkami galerii handlowych. Straciliśmy poczucie o co tak naprawdę chodzi w święta. Pod choinką znajdujemy coraz droższe prezenty, każdy chce jak najbardziej błyszczeć a to nie my mamy świecić tylko choinka. Dziś gdzieś ucieka rodzinne ciepło wszyscy siedzą przed telewizorem po raz setny oglądając „Kevina samego w domu” i śmiejąc sie do rozpuku ogrzewając sie przy kominku, a nie przy cieple najbliższych serc.

U nas w domu będzie inaczej. Mimo że nie ma śniegu chcę przeżyć święta magicznie z rodziną. Dlatego u nas w domu już od kilku dni wieczorami świeci się choinka, ozdobiona ręcznie wykonanymi ozdobami, które przez kilka wieczorów robiłam, a Lilka siedziała razem ze mną i po swojemu mi pomagała. Jeszcze ciepłe pierniczki leżą na stole a w powietrzu unosi sie zapach cynamonu. Prezenty są już zapakowane. Kupiliśmy je już kilka tygodni temu, dzięki czemu udało nam sie uniknąć przedświątecznej gorączki w centrach handlowych. Spędzamy wieczory wspólnie, rodzinnie. Przygotowujemy sie do świąt. Tworzymy sobie w naszym mieszkanku prawdziwie świąteczny spokojny i magiczny nastrój. Bez pośpiechu i zbednego stresu.

Lilka jeszcze jest malutka i nie wszystko rozumie, ale staram się ją czynnie wdrożyć w przedświąteczne przygotowania. Podejrzewam, że z roku na rok bedzie coraz lepiej i coraz bardziej będzie w tych przygotowaniach uczestniczyć. Narazie robi więcej szkody niż pożytku 🙂 ale to dla nas sprawdzian cierpliwości, staramy się nie denerwować i wszystko obracać w żart, w końcu idą święta, nie psujmy tego jakimiś błahymi kłótniami.

Wy również się nad tym zastanówcie, zatrzymajcie się na chwilę, rozejrzyjcie się. Ileż złego jest wokół nas. Kłótnie, zdrady, bieda, bezdomni. Doceńcie to co macie, nawet jeśli czasem jest źle, mąż Was denerwuje, albo dzieci nie słuchają. To stan przejściowy. Postarajcie się żeby już te kilka dni przed wigilią nie kłócić się z byle powodu, nie krzyczeć, nie robić sobie na złość. Usiądzcie wspólnie i pooglądajcie stare zdjęcia, powspominajcie, pośmiejcie się. Wyłączcie telewizor i porozmawiajcie przy blasku choinki, a jeśli jeszcze jej nie macie to możecie rodzinnie wybrać się na jej zakup, a później wspólnie ją ubrać.