Zbliża się koniec mojej drugiej ciąży, niedługo nasza rodzina powita nowego członka. Myślę, że 38 tydzień to już odpowiedni czas by oficjalnie przyznać się Wam do tego, że jestem w ciąży oraz napisać post porównujący moje obie ciąże, oczywiście podchodzę do tego porównania luźno i z przymrużeniem oka, więc i  Wy potraktujcie ten post tak pół żartem pół serio. Prawda, natomiast jest taka, że na pewno różnica między pierwszą a drugą ciąża jest kolosalna 🙂

  1. Test ciążowy

CIĄŻA I:

Z niecierpliwością oczekujesz dnia, w którym ma pojawić się miesiączka, w łazience w szafce masz już kupiony test, który czeka na odpowiedni moment by go użyć. W końcu nadchodzi dzień spodziewanej miesiączki, pędzisz rano do łazienki, sikasz i czekasz z niecierpliwością ile pokaże kresek. Z niedowierzaniem gapisz się na test gdy pokazuje dwie kreski! Czytasz w instrukcji po raz setny, co to znaczy. Biegniesz pokazać mężowi z trudem hamując łzy szczęścia, które i tak płyną po policzkach. Oboje z niedowierzaniem gapicie się na test. Jeszcze raz czytacie instrukcję. Wysyłasz męża do apteki by kupił kolejny test a najlepiej trzy dla pewności. Sikasz, sikasz, sikasz. Każdy test pokazuje dwie kreski, jesteś w ciąży.

Obdzwaniacie całą najbliższą rodzinę, chwaląc się że będzie dzidziuś. Pośpiesznie umawiasz wizytę u ginekologa, najlepiej jeszcze tego samego dnia.

Najchętniej pobiegłabyś do apteki po kwas foliowy i witaminy dla kobiet w ciąży, ale czekasz co Ci doradzi lekarz.

CIĄŻA II:

Kilka dni po dacie spodziewanej miesiączki, zastanawiasz się, czy przypadkiem nie powinnaś dostać okresu. Liczysz dni w kalendarzu i wychodzi, że miałaś dostać okres kilka dni temu. Zastanawiasz się i denerwujesz jednocześnie co jest z Tobą nie tak, dlaczego spóźnia Ci się okres, przecież nie jesteś chora, nie bierzesz antybiotyków i nie przeżyłaś silnego stresu, boisz się że pojawiły się jakieś problemy ginekologiczne, w końcu ostatnią możliwością jest przecież to, że możesz być w ciąży. Nie mniej jednak nie daje Ci to spokoju, postanawiasz iść do apteki po test. Rano sikasz, nie towarzyszą Ci przy tym żadne emocje, czekasz ile kresek pokaże, ale nie gapisz się już bezmyślnie w test tak jak to było w pierwszej ciąży, tylko zostawiasz go w łazience i wychodzisz by zrobić kawę, naszykować śniadanie i ubrać dziecko. Po kilkunastu minutach przypomina Ci się o teście, sprawdzasz i widząc dwie kreski, nie wierzysz. Zastanawiasz się jak to się mogło stać. Nagle jasne staje się dlaczego w ostatnich dniach tak bardzo chciało Ci się spać.

Gdy mąż wraca z pracy, mimochodem rzucasz hasło, że może jesteś w ciąży, ale jakoś nie przywiązujecie do tego dużej wagi. Następnego dnia dzwonisz i umawiasz się na wizytę do ginekologa, ale jakoś tak za tydzień, żeby już jakby co „było coś widać”. W ciągu tego tygodnia, między zrobieniem testu a wizytą u ginekologa, raz a może dwa razy poruszacie z mężem temat Twojej ewentualnej ciąży i zastanawiacie się jak to będzie.

2. Pierwsza wizyta i lekarza:

CIĄŻA I:

Biegniesz od razu następnego dnia po zrobieniu testu do lekarza i mówisz, że jesteś w ciąży. On pyta o datę ostatniej miesiączki i wylicza, że teoretycznie możesz być w 5 tygodniu, ale to jeszcze za wcześnie by cokolwiek potwierdzić i cokolwiek zobaczyć na USG. Wracasz zbulwersowana do domu, czekasz tydzień na kolejną wizytę, dni ciągną się w nieskończoność i z niecierpliwością czekasz na dzień wizyty. W dniu wizyty robisz wszystko, żeby tylko nie patrzeć na zegar i nie liczyć za ile godzin masz być u lekarza. Wydaje Ci się, że czas stoi w miejscu. Godzinę przed umówioną wizytą wychodzicie wspólnie z mężem z domu, czekacie w poczekalni bo być może lekarz poprosi Was wcześniej, ale nic z tego. W końcu wasza kolej. Wywiad, badanie, usg. JEST! Mała kropeczka. Wasze dziecko.

CIĄŻA II:

Idziesz do lekarza, mówisz że tydzień temu robiłaś test, który wyszedł pozytywnie, ale nie wydaje Ci się, że możesz być w ciąży, bardziej boisz się, że to jakaś straszna choroba, albo że hormony zwariowały. Lekarz pyta o termin ostatniej miesiączki i mówi, że teoretycznie możesz być w 7 tygodniu ciąży. Bada Cię i robi usg, gdy na monitorze pokazuje Ci kropeczkę, dociera do Ciebie, że to Twój drugi dzidziuś. Cieszysz się, ale też boisz bo wiesz, że czeka Cię poród. W domu ogłaszasz mężowi nowinę, ale na razie nie wykonujecie żadnych telefonów, zostawiacie tą informację tylko dla siebie, przyjdzie czas żeby pochwalić się bliskim. Raczej rzadko rozmawiacie na ten temat. Pilnujesz tylko by codziennie brać kwas foliowy i Duphaston choć i tak nie masz pewności, że codziennie to zażywasz, bo po prostu nie pamiętasz.

3. Pierwszy trymestr:

CIĄŻA I:

Po wizycie u lekarza, idziesz do apteki by kupić zlecone witaminy i systematyczne wszystko zażywasz. W kalendarzu zaznaczasz terminy kolejnych wizyt. Codziennie czytasz fora o ciąży. Patrzysz w lustro i czekasz z niecierpliwością kiedy zaokrągli Ci się brzuszek. Czytasz jak rozwija się dziecko w poszczególnym tygodniu. Pilnujesz by zdrowo się odżywiać i codziennie dostarczać dziecku porcję witamin.

Dużo rozmawiacie z mężem na ten temat, zastanawiacie się nad imieniem.

Najchętniej poleciałabyś na zakupy, żeby kupić kilka dziecięcych ubranek.

CIĄŻA II:

O terminach wizyt u lekarza przypomina Ci Pani, która dzwoni z recepcji tego samego dnia w celu potwierdzenia czy wizyta jest aktualna i zawsze myślisz to samo „o matko to już dziś”. Podczas badania usg lekarz pokazuje Ci coraz większą kropkę, która już przypomina małego człowieka. Zastanawiasz się kiedy to zleciało, już końcówka pierwszego trymestru. W końcu zdajecie sobie z mężem sprawę, że jeszcze nie powiedzieliście rodzinie, że spodziewacie się drugiego dziecka, przy pierwszej możliwej okazji mówicie najbliższym, że jesteś w ciąży.

Nie czytasz w Internecie nic na temat Twojego stanu. Bliscy pytają, czy przygotowujesz już ubranka a Ty odpowiadasz, że masz jeszcze dużo czasu.

4. Drugi trymestr:

CIĄŻA I:

Ledwo przekroczyłaś, najbardziej niebezpieczną granicę pierwszego trymestru, kupiłaś specjalny krem przeciw rozstępom i codziennie dwa razy smarujesz sobie nim brzuch, piersi, pupę i uda, bo wyczytałaś, że to miejsca najbardziej narażone na pojawienie się tygrysich pasów. Po każdej wizycie u lekarza, godzinami wpatrujesz się w zdjęcie z usg i podziwiasz Twoje dziecko. Ledwo brzuszek stał się widoczny, zaczęłaś zakładać ciążowe ubrania. Cieszysz się, że masz brzuszek i masz nadzieję, że wszyscy ludzie na ulicy go zauważają i zazdroszczą Ci tego stanu.

W dalszym ciągu zapisujesz terminy wizyt w kalendarzu, regularnie robisz wszystkie badania i stosujesz się do zaleceń lekarza. Popołudniami odpoczywasz. Często dotykasz brzucha. Mówicie z mężem do brzucha. Na każdej wizycie dopytujecie lekarza, czy możecie poznać już płeć. Mąż towarzyszy Ci na każdej wizycie.

Połowa ciąży za Tobą, masz już poukładane w komodzie ubranka dla nowego członka rodziny, planujesz dalsze zakupy – kosmetyki i akcesoria, zastanawiacie się nad wyborem odpowiedniego łóżeczka, materaca, wózka, przewijaka, wanienki, itp.

Pamiętasz datę, kiedy poczułaś pierwsze ruchy dziecka.

O każdej porze dnia i nocy wiesz w którym jesteś tygodniu ciąży i mniej więcej na bieżąco wiesz co dzieje się z dzieckiem w Twoim łonie.

Karta ciąży ma swoje miejsce w domu, pod ręką, by w każdej chwili móc po nią sięgnąć i pooglądać zdjęcia dziecka.

Na każdą wizytę jesteś na czas, a nawet trochę przed czasem, jeszcze nigdy nie zdarzyło Ci się spóźnić.

CIĄŻA II:

Z niedowierzaniem stwierdzasz, że to już połowa ciąży. Kiedy to zleciało?! O terminach wizyt dalej przypomina Ci Pani z recepcji. Pamiętasz o badaniach kontrolnych ale robisz je w ostatnim momencie. Zapominasz brać witaminy. Czasem, jak Ci się przypomni smarujesz brzuch pierwszym lepszym balsamem z nadzieją, że natłuści skórę i nie będziesz mieć rozstępów. Ubrania ciążowe są jeszcze głęboko schowane, przecież mieścisz się jeszcze w zwykłe spodnie, wygodnie Ci w dresach i legginsach. Widać już brzuch, ale ubierasz się tak, że praktycznie go nie widać. Nie myślisz jeszcze o praniu ubranek i sporządzeniu listy co trzeba kupić, w końcu masz jeszcze dużo czasu.

Czasem zjesz coś zdrowego, żeby dostarczyć dzidziusiowi witamin, ale na ogół opychasz się słodyczami, pizzą i colą.

Nie potrafisz sprecyzować, kiedy dziecko się poruszyło po raz pierwszy. Czasem nawet wieczorem, leżąc w łóżku zastanawiasz się, czy w ciągu dnia czułaś ruchy. Odnosisz się do konkretnych sytuacji, np pamiętasz, że jak jechałaś autem dziecko uciskało na Twój pęcherz, z ulgą stwierdzasz, że ruchy były.

Jeśli ktoś zapyta, w którym jesteś tygodniu musisz to policzyć, albo zerknąć do karty ciąży bo tak z biegu to nie pamiętasz, który to tydzień. Nie wiesz też co słychać u dziecka na danym etapie ciąży, nawet nie znasz jego przypuszczalnej wagi, którą lekarz podaje podczas wizyty.

Mąż towarzyszył Ci tylko podczas jednych badań, ale po co ma być z Tobą na każdej wizycie? W domu jest starszak, który chętnie pobawi się z tatusiem gdy ty jesteś u lekarza.

Przed każdą wizytą nerwowo szukasz karty ciąży i aktualnych badań. Starasz się nie spóźniać, ale czasem Ci się to nie udaje. Na ogół wchodzisz do gabinetu z marszu (albo spóźniona) i pierwsze co to mówisz lekarzowi, że musisz jeszcze skorzystać z WC.

5. Trzeci trymestr:

CIĄŻA I:

Od 30 tygodnia ciąży masz spakowaną torbę i czekasz z niecierpliwością na TEN dzień. Macie już wszystkie rzeczy dla dziecka, miesiąc przed terminem prosisz męża by skręcił łóżeczko, ustawiacie je w sypialni, szykujesz pościel i przytulankę.

Macie już też wszystkie niezbędne rzeczy potrzebne do pielęgnacji dziecka.

Wizyty są teraz częściej, znasz przybliżoną wagę dziecka. Codziennie wsłuchujesz się w swoje ciało, nasłuchując oznak zbliżającego się porodu. Każdy niepokojący objaw sprawdzasz w Internecie, czy to przypadkiem nie jest pierwszy objaw porodu. Od 38 tygodnia codziennie mówisz tylko o porodzie, mąż i bliscy mają Cię już serdecznie dość. Każdy, nawet najmniejszy ból najchętniej konsultowałabyś z lekarzem. Masz ochotę codziennie jechać do szpitala by sprawdzili czy to już. Czujesz, że fiksujesz.

CIĄŻA II:

Około 32 tygodnia ciąży, robisz miejsce w szafie na ubranka dla dziecka, stwierdzasz z przerażeniem, że kilka rzeczy trzeba dokupić. Masz pustkę w głowie bo nie potrafisz ogarnąć się z rozmiarami. Wydaje Ci się, że rozmiar 56 jest za mały, jak to takie małe dziecko..

37 tydzień ciąży, z przerażeniem stwierdzasz, że poród już tuż tuż a Ty nie masz nic gotowego. Torba nie spakowana, zakupy dla dziecka nie zrobione, ba nawet listy potrzebnych rzeczy nie masz. Plan porodu, gdzieś Ci się zapodział, oczywiście tylko wzór a nie już gotowy. Gorączkowo czytasz opinie o wszystkich okolicznych szpitalach, bo nie wiesz jeszcze gdzie będziesz rodzić.

Wizja porodu spędza Ci sen z powiek, wiesz co Cię czeka i stresujesz się tym.

Nie dopuszczasz do siebie myśli, że w każdej chwili coś może się zacząć, dobrze Wam tak razem w jednym ciele i najchętniej to tak byś to zostawiła.

Choć z drugiej strony trochę Ci ciężko i już chcesz urodzić i mieć to z głowy, najchętniej biegałabyś co tydzień do lekarza, żeby tylko w jakiś magiczny sposób przepowiedział Ci dokładną datę porodu, byłabyś spokojniejsza, gdy mogłabyś to zaplanować 🙂

Wiesz, że gdy będziesz mieć już spakowaną torbę to zrobisz wszystko żeby wymusić skurcze, pojechać na porodówkę, urodzić i wrócić 🙂

Nie dopuszczasz do siebie myśli o kolejnej ciąży, nie chcesz więcej dzieci, dwójka Ci zdecydowanie wystarczy, na pytanie czy chcesz trzecie dziecko, denerwujesz się i mówisz że absolutnie nie chcesz nic słyszeć na ten temat.