Czasem mam takie dziwne uczucie, jakby mnie coś blokowało, nie wiem co. Jakby nogi chciałyby iść szybciej niż mogą, ręce pracować szybciej niż umieją, a głowa myśleć szybciej niż potrafi. Też tak macie?

Chciałabym żyć bardziej, tak żeby udało mi się zrealizować wszystkie pomysły, żebym zdążyła wszystko zrobić w domu, posprzątać, ugotować, zająć się dziećmi, zrobić zakupy, pranie, ciasto i masę innych ważnych rzeczy, ale coś mnie blokuje!

Znacie to uczucie?

Czuję jakby doba była za krótka, nie nadążam, cały dzień jestem w biegu, pędzę, gonię myśli. Gdy mam chwilę spokoju, czas na relaks, żeby obejrzeć wieczorem film, albo gdy karmię Jasia, nie umiem skupić się na jednej rzeczy bo mam wrażenie, że głowa zaraz mi pęknie od natłoku myśli i planów.

Chciałabym wszystko zrealizować, tu i teraz! Wiem, że tak się nie da, ale mam taką energię, taką chęć żyć bardziej, że mogę góry przenosić.

Wieczorem po całym dniu padam na twarz, nawet nie wiem kiedy zasypiam, a rano budzę się z nową energią (jeszcze większą niż poprzedniego dnia) z nowymi pomysłami, zadaniami na dziś. Nie potrafię tej energii spożytkować, może powinnam wyjść do lasu i się wykrzyczeć? A może…

A może to po prostu radość życia i szczęście dodaje mi tyle energii? Mam cudowną rodzinę, cudowne, zdrowe dzieci, ładnie mieszkanie, nie brakuje mi jedzenia. Czuję, że narodziny Jasia wiele zmieniły, nasza rodzina stała się kompletna. Jestem szczęśliwa. Jestem spełniona.