Moją misją macierzyństwa jest wychowanie dzieci w sposób, który pozwoli im na poznawanie natury i obcowanie z nią oraz wpojenie zdrowych nawyków żywieniowych i miłości do aktywności fizycznej. Dlaczego tak? Bo uważam, że to klucz do zdrowia i szczęścia.

Jestem dumna

Póki co spełniam się w tej misji i jestem z tego ogromnie dumna. Największą radością jest dla mnie to, że dzieci są zdrowe, to oczywiste, na drugim miejscu stawiam świetne relacje które nas, rodziców, z nimi łączą. Na trzecim miejscu jest to, że moje dzieci uwielbiają zabawę na dworze, lubią spacery, lubią aktywnie spędzać czas. Nie boją się pobrodzić i ja też im tego nie zabraniam. Mogę się szczycić tym, że moje dzieci uwielbiają jeść owoce i warzywa, piją dużo wody zamiast słodkich soków.

Owoce i warzywa kontra słodycze i słone przekąski

Pewnie nie jest Ci obce to, że często dzieci objadają się słodyczami, słonymi przekąskami i piją słodkie napoje. Być może ten problem dotyczy też Twojego dziecka.

I w drugą stronę. Pewnie też słyszałaś nie raz, że są tacy rodzice, które w ogóle nie pozwalają dzieciom jeść słodyczy. I być może to właśnie Twoja misja.

A ja powiem tak. Nie przesadzam ani w jedną ani w drugą stronę. Póki moje dzieci są zdrowe i nie mają problemu z nadwagą, pozwalam im jeść słodycze. Uważam, że to dobre rozwiązanie. Oczywiście wszystko z umiarem.

Wypełniam swoją misję

Tak jak wspominałam na początku, mam swoją misję macierzyństwa. Udaje mi się ją wypełniać bo odkąd pamiętam w naszym domu zdecydowanie przewagę nad słodyczami i słonymi przekąskami mają zdrowe przekąski, owoce i warzywa. Praktycznie do każdego posiłku podaję porcję warzyw lub owoców. Idąc z moją czteroletnią Lilką na zakupy, nie wrzuca mi do koszyka batonów, chipsów czy cukierków. Za to wybiera owoce, warzywa lub bakalie. Jestem z tego bardzo dumna. Na pytanie co jej kupić, odpowiada że mango albo paprykę. Oczywiście też zdarza się, że chce np czekoladę czy jajko niespodziankę, wtedy też jej to kupię bo nie chodzi o to, żeby dziecko nie znało smaku czekolady. Natomiast zdecydowanie częściej zdarza się, że chce żeby kupić jej po prostu jakiś owoc lub warzywo niż słodycze.

Nie ma problemu z tym, żeby moje dzieci jadły owoce i warzywa. Gdy zdarza się, że nie chcą jeść szpinaku czy jarmużu, natki pietruszki, buraka i jeszcze kilku innych warzyw, przemycam im te cenne składniki w smoothie. Te piękne, kolorowe napoje często goszczą w naszym domu.

Powtórzę to co pisałam na początku. Moją misją macierzyństwa jest to, aby wychować dzieci w taki sposób by poznawały naturę, by nie bały się być dzieckiem, by nic nie ograniczało ich kreatywnej wyobraźni, aby wpoić im nawyki zdrowego stylu życia, zdrowego odżywiania i zarazić miłością do aktywności fizycznej. To co sobie założyłam, póki co udaje mi się spełnić i to naprawdę jest dla mnie ogromny powód do dumy.