Minimalizm w szafie.

1K

Dziś będzie trochę z innej beczki. Nie o jedzeniu, a o ubraniach. Od jakiegoś czasu zauważyłam, że jest ogólnoludzka moda na capsule wardrobe. Skąd to się wzięło?

Podejrzewam, że jakaś celebrytka, popularny blog lub ktoś kto zna się na modzie, chcąc w jakiś sposób pokazać coś nowego zaczął bawić się w organizowanie minimalistycznej szafy i pociągnął za sobą całą chmarę zwolenników. W blogosferze rozbuchała się chęć powielania tego pomysłu i dużo mniej lub bardziej znanych blogów, właśnie organizuje sobie sezonowo taką szafę w pigułce.

Sama miałam do czynienia z tym powszechnym  trendem na kilku blogach, które regularnie odwiedzam. Kasia Tusk w swojej książce „Elementarz stylu”, albo Jennifer L. Scott w  „Lekcje madame Chic” proponuje zrobienie porządku w szafie i teraz kto nie skusi się na propozycje modowe Kasi Tusk, której blog należy do najczęściej czytanych blogów modowych w Polsce? Kto nie zapragie mieć wymarzonej szafy madame Chic – eleganckiej i stylowej? Prawda, że kuszące? Czyż nie masz ochoty, akurat w tym momencie oderwać się od czytania tego tekstu i stanąć przed szafą z zamiarem przeprowadzenia gruntownego remanentu? Zostań, przeczytaj ten wpis do końca i zastanów się czy napewno chcesz.

Czy to się sprawdza? Niewiem, przyznam się Wam, że też próbowałam wykombinować coś z własną szafą, już się cieszyłam, że będę mieć dla Was wpis na czasie o mojej capsule wardrobe lecz nic z tego nie wyszło. Niewiem czy to zależy od człowieka, czy od jakiegoś samozaparcia, nie udało mi się i już. Moja jesienna szafa miała skladać się z 12 rzeczy tworząc 25 zestawów. Wytrzymałam dwa tygodnie. Później znudziło mi się zakładanie wciąż tych samych rzeczy. A jesień jest długa, ileż razy w ciągu tygodnia można do pracy założyć ten sam sweter?

Niewiem co taka szafa w pigułce ma na celu. Ja i tak codziennie zastanawiałam się co ubrać, ba nawet to było trudniejsze niż w przypadku posiadania szafy pełnej ciuchów. Co dziś założyć – myślałam – czarne spodnie i miodowy sweter? Hmm nie, tak byłam ubrana wczoraj, kurcze inny sweter mi nie wysechł, a te które zostały mi w szafie są dość cienkie a dziś jest zimno, mogę trochę zmarznąć. I co teraz? Trudno muszę założyć coś co nie było uwzględnione w jesiennej szafie,

A jeśli chodzi o spodnie? Jedne w praniu, drugie wczoraj niechcący Lilka ochlapała mi sokiem, albo jedzeniem, albo obrzygała, sama ubrudziłam, lub stało się z nimi cokolwiek innego i nie moge ich założyć, trzecie są jasne więc nie założe ich gdy leje, to co spódniczka? Mimo że nie mam ochoty paradować dziś w kietce bo wiem, że mam dość ciężki dzień i poprostu może być mi niewygodnie.

A może taka szafa w pigułce ma na celu oszczędność? Ale czy napewno? Jak nie mam dużego wyboru w co się ubrać, a przecież trzeba chodzić w czystych rzeczach, to też częściej piorę, zużywam wodę i prąd, a gdy sweter wypiorę 20 razy w ciągu miesiąca to zrobi się z niego bezużyteczna szmata i będę zmuszona kupić nowy. A spodnie? Lubię chodzić w moich czarnych spodniach bo są wygodne i do wszystkiego pasują i nie widać od razu gdy lekko się przybrudzą, nie trzeba ich prać po każdym założeniu tak jak to bywa z jasnymi spodniami, ale mimo to gdy będę prać je nawet tylko raz w tygodniu, w końcu wypłowieją i będę musiała kupić nowe.

Zastanawiam się, jak to tak naprawdę jest z tą minimalistyczną szafą. Oczywiście półki mojej szafy nie uginają się pod masową ilością urań, mam niedużo rzeczy, w których lubię chodzić i nie muszę wybierać spośród nich swetrów, które będę zakładać jesienią, a które zostawię na zimę.

Lubię mieć wybór, co nie znaczy że ten wybór musi być mega duży. Podziwiam osoby które stworzyły sobie swoją capsule wardrobe i potrafią z niej korzystać bez sięgania po inne urbania lub bez drobnych grzeszków zakupowych w galerii. Jeśli jestem w galerii i podoba mi się jakaś rzecz, dobrze na mnie leży to ją kupuję a nie odkladam z myślą, że nie mogę sobie tego kupić bo jest niebieskie, a moja jesienna szafa ma inną kolorystykę. Dla tych osób, które mają minimalistyczną szafę i dodatkowo jest ona w danej kolorystyce to już mam wogóle ogromny podziw, dla mnie to już taki hardcore nie do okiełznania.

Sumując. Według mnie szafa w pigułce to jakiś kicz, nie mający nic na celu, jedynie co mi się nasuwa to celem takiej szafy może być chęć identyfikowania się z kimś kto taką szafę sobie stworzył a ma popularnego bloga którego czytam, i jak Ona to ma to ja też muszę mieć. Czasem niektórzy są tak pochłonięci za dążeniem za tym co na czasie że przestają być sobą i żyć po swojemu.

Może nie musisz naśladować kogoś, kto ma szafę w pigułce, tylko poprostu polubić swe ubrania? Zobacz co znajduje się w Twojej szafie, wyrzuć te rzeczy, które Ci nie pasują, które kupiłaś pod wpływem chwili,  założyłaś tylko raz, albo nawet ani razu bo okazało się że jest za duże lub za małe. Podczas zakupów kieruj się rozsądkiem i wlasnym stylem i kupuj to co naprawdę Ci się podoba, a nie to co akurat w tym momencie jest hitem modowym. Bądź sobą, a Twoja szafa i ubrania niech wyrażają Twój niepowtarzalny styl.

 

fot. www.stocksnap.io

Like
Close
Tworzone ze smakiem i pasją © Copyright 2020. Domoweserduszko.pl
Close