Początki karmienia piersią, zarówno pierwszego dziecka jak i drugiego, były dla mnie ciężkie. Lilkę karmiłam 10 miesięcy, pierwsze tygodnie były dla mnie bardzo ciężkie, po porodzie miałam baby blues i płakałam bez powodu, stresowałam się i to odbiło się na karmieniu, każde przystawienie do piersi było dla mnie stresujące i wiązało się z okropnym bólem, miałam popękane brodawki, krwawiłam i kilkakrotnie dostałam zapalenia piersi. Mimo trudu, nie poddałam się.

Karmienie Janka przyszło już mi trochę łatwiej, posiadam wiedzę praktyczną i trochę doświadczenia więc już technicznie było mi łatwiej, natomiast napotkałam inny problem, a mianowicie, Janek bardzo dużo je, średnio co 1-1,5 godziny. Położna kazała mi go przepajać wodą i podawać smoczek, ale to nie działa, mały płacze i domaga się jedzenia więc go karmię. Najgorzej jest wieczorami gdy domaga się mleka co 30-40 minut, na początku było to dla mnie bardzo stresujące bo martwiłam się, że maluszek się nie najada, że mam mało pokarmu, albo jest on „cienki”, poszłam do pediatry by wyjaśnić problem, okazało się że Janek bardzo ładnie przybiera, że wszystko wskazuje na to, że mam wystarczająco dużo pokarmu i jestem w stanie go wykarmić. Kamień spadł mi z serca, bo bardzo chcę karmić piersią, ale czasem przychodzą chwilę zwątpienia, gdy po raz 20 w ciągu dnia przystawiam go do piersi, myślę by przejść na mm, ale zdaję sobie sprawę, że karmiąc go piersią, daję mu to co najważniejsze i nie chcę się poddać.

Po karmieniu mały był niespokojny, płakał i dlatego też podejrzewałam że się nie najada lecz okazało się, że problem leży chyba po stronie diety, przeszłam na dietę eliminacyjną (Janek ma podejrzenie skazy białkowej) od kilku dni nie jem produktów zawierających białko mleka krowiego i nie piję mleka, jest progres. Mały jest spokojniejszy i już się tak nie pręży po jedzeniu.

Zmieniłam też taktykę, podczas karmienia staram się skupić tylko na tym, staram się być spokojna, zrelaksowana i karmię w wygodniej pozycji.

Karmienie powinno sprawiać radość a nie być karą.

Jak zrelaksować się w czasie karmienia?

  1. Zredukuj bodźce, nadmiar impulsów z zewnątrz rozprasza matkę i może też niekorzystnie wpłynąć na malca. Jeśli karmisz to wyłącz lub ścisz telewizor, radio, wieczorem zapal małą lampkę zamiast górnego światła, karm w spokoju, nie w towarzystwie i hałasie
  2. Wygodna pozycja, ważne jest aby dziecko przykładać do piersi w różnych pozycjach, najpopularniejsze to klasyczna, spod pachy i na leżąco, zadbaj o to by w każdej pozycji czuć się komfortowo i wygodnie, jeśli jest taka potrzeba obłóż się poduszkami, kocykami, itp. pamiętaj że musi być Ci wygodnie
  3. Skup się tylko na karmieniu, myśl o maluszku i ciesz się jego bliskością, niech Twoje myśli nie uciekają do domowych obowiązków, nie myśl o tym co ugotować na obiad itp, czas karmienia poświęć tylko tej czynności i dziecku.

Jeśli masz problem z karmieniem piersią, nie wstydź się poprosić o pomoc, możesz zawsze zasięgnąć rady położnej POZ, innej mamy która karmiła piersią oraz doradcy laktacyjnego.

Pamiętaj, że naturalne karmienie to najlepsze co możesz dać swojemu dziecku, ale również sobie, kobiety które karmią swoje dzieci piersią, szybciej wracają do sprawności po porodzie i łatwiej zrzucić im nadmierne kilogramy.

Czasem trzeba dokonać wyrzeczeń, ale wszystko z czasem mija. Szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko, a cóż może dać więcej szczęścia niż widok maluszka ssącego pierś matki? Cóż może dać więcej szczęścia niż bliskość tego małego, bezradnego dzieciątka?