Potrafisz przypomnieć sobie czasy swojego dzieciństwa? Jak ono wyglądało? A teraz przełóż to na dzieciństwo swojego dziecka, co zauważasz?

Ja wychowywałam się na wsi i wydaje mi się, że miałam trochę więcej możliwości niż dziecko z miasta, wiecie własne podwórko, mało aut, wszyscy się znają itp. Ale jeśli wychowywałaś się w mieście też pewnie miałaś jakieś swoje typowe zabawy, wspólną piaskownicę na osiedlu lub przyjaciół na pobliskim placu zabaw. Super.

Jak byłam dzieckiem to praktycznie całe dnie spędzało się na dworze, latem to już w ogóle od rana do nocy siedziało się na podwórku. Miałam domek pod orzechem, co wspominam bardzo dobrze, piekło się błotne ciasto, robiło się zupę z kamieni i wiele innych ciekawych rzeczy, pamiętam jak zakradałyśmy się z siostrą do kurnika po jajka, wtedy to był szał, miałyśmy coś prawdziwego do zabawy. Pamiętam, że każdego wakacyjnego dnia na ulicy było mnóstwo dzieci, graliśmy w chowanego, dwa ognie, podchody. Znacie te zabawy? A czy wasze dzieci je znają? Bawiłam się wodą i błotem i mama mnie nie odciągała od zabawy tekstami „będziesz brudna” albo „będziesz mokra” dziecko brudne to dziecko szczęśliwe, było to takie swojskie życie, modne slow life.

A jak jest teraz? Obchodzisz się ze swoim dzieckiem jak z poświęconym jajkiem. Najchętniej to super, modnie i bogato ubrane posadziłabyś je i nie pozwoliłabyś nawet się ruszyć. Włączyłabyś bajkę i zajęłabyś się sobą. Coś w tym jest nie? Nie zaprzeczaj, bo wiem że ja też czasem mam taki dzień, nie chce mi się z nią bawić, nie chce mi się kolejny raz sprzątać albo zmywać farbek z podłogi. Nie chce mi się  po raz setny myć małych rączek albo (ekstremalnie) wrzucać pod prysznic. Ale to jest dziecko, ono w ten sposób poznaje świat i uczy się. Zdecydowałaś się na dziecko to teraz sprzątaj, myj i szoruj i może zabrzmi to nieracjonalnie, ale ciesz się z tego! Bo ten okres minie, nawet się nie spostrzeżesz a Twoje dziecko będzie już dorosłe.

Zacznijmy od tego, że na co dzień dziecko musi być ubrane wygodnie i nie musi występować w markowych ciuchach, oczywiście nie zabraniam Ci stroić dziecka, jasne czemu nie, ja też lubię ładnie ubrać małą, ale to tylko na specjalne okazje. Na co dzień biega w dresach albo tanich ciuchach, których nie jest mi szkoda gdy się poplamią, zbrudzą lub poprzecierają.

Na podwórku pozwalam jej siedzieć na ziemi, tarzać się w trawie i grzebać rączkami w ziemi, nie martwię się tym że będzie brudna, albo włoży brudne rączki do buzi. A jak Ty byłaś mała, nie jadłaś ziemi? I co, dalej żyjesz 🙂 oczywiście musisz uważać żeby dziecko nie włożyło do buzi czegoś trującego albo kociej kupki, ale ziemią się nie zatruje i nauczy się że to nie do jedzenia, wiesz przecież że najlepsza nauka to ta na własnych błędach, prawda?

Mamy zabawkowy zestaw do kawy i najlepsza zabawa jest wtedy gdy może bawić się prawdziwą wodą i przelewać ją z kubeczka do kubeczka, co z tego że jest cała mokra a podłoga pływa. Liczy się super frajda i zabawa, a dodatkowo uczy się koordynacji ręka-oko.

Pozwól dziecku pomagać Ci w kuchni, nawet wtedy gdy później kuchnia wygląda jak pobojowisko 🙂 to duży krok w rozwoju sensorycznym dziecka, pozwól mu ugniatać ciasto na pizze lub pierogi, pozwól mu włożyć rączki do farszu, a najlepsza zabawa jest kisielem, wiesz ile dostarcza to dziecku wrażeń.

Od czasu do czasu możesz też rozsypać pół kilo mąki na kuchenną podłogę albo dać dziecku rolkę papieru toaletowego, wtedy masz czas na kawę, ale nie spuszczaj oka z dziecka bo efekt końcowy może Cię załamać, jak maluch popuści swoje wodze fantazji to możesz nie poznać własnego mieszkania 🙂

Jeśli szkrab chce pomóc Ci w pracach domowych, pozwól mu na to, mimo że wtedy praca nie postępuje do przodu, ba nawet jest wręcz przeciwnie, masz więcej roboty niż miałaś, ale to ważne dla rozwoju dziecka, czuje się ono potrzebne. Chce pomóc składać Ci ubrania, super! Daj mu kilka jego sweterków i spodni i niech składa, Sprzątasz? Daj dziecku małą ściereczkę i na pewno chętnie Ci pomoże. Zabawa w dorosłego jest dla dziecka kamieniem milowym w rozwoju, co w przyszłości przełoży się na dorosłe życie i dziecko będzie umiało sobie nieźle radzić.

Nie zabraniaj dziecku zbiegać z górki, bo boisz się że upadnie i potłucze kolanka, i co z tego? Potłuczone kolana to nie koniec świata, popłacze Ty go utulisz, pocieszysz, podmuchasz, pocałujesz i będzie dobrze, następnym razem już będzie wiedziało, że bieg z górki może skutkować upadkiem. Zawsze miej w domu wodę utlenioną i kolorowe plasterki.

Pozwól na samodzielną jazdę rowerkiem, nawet jeśli maluch jeszcze nieporadnie kieruje, najwyżej się przewróci albo wjedzie w płot. Musi w jakiś sposób nauczyć się kierować rowerkiem, a nie nauczy się tego gdy Ty ciągle będziesz je asekurować.

Dziecko uczy się poprzez zabawę i nie odbieraj mu tego, pozwól mu na rozwój.