Wpis miał pojawić się w zeszłym tygodniu, ale ze względu na moje złe samopoczucie jest dopiero dziś, to dopiero początek roku szkolnego więc mam nadzieję, że jeszcze nie jest za późno.

Nie ma na świecie poradnika, który przygotowałby rodziców na ten wyjątkowy okres, gdy dziecko idzie do przedszkola, ktoś powie, że dzieci chodzące do żłobka mają łatwiej i być może coś w tym jest ale przedszkole to nie wątpliwie nowy etap i zarówno rodzicom jak i dziecku może być ciężko, nawet jeśli wcześniej chodziło do żłobka lub jakiegoś Klubu Malucha.

Lilka chodzi od 28 sierpnia, miała zacząć od 16 ale ze względu na mój pobyt w szpitalu musieliśmy przedłużyć jej wakacje o tydzień.

Jak to u nas wyglądało?

Adaptację przeszkiśmy dość łagodnie i bezboleśnie. Dlatego postanowiłam stworzyć ten wpis by pomoc rodzicom dzieci, które ciążko znoszą pobyt w przedszkolu. Czasem jest tak, że rodzice znoszą to ciężej niż dzieci. Przeczytajcie tych kilka słów o tym co może pomóc Wam w trudnych początkach.

Jak już wspomniałam nasza adaptacja przeszła dość łagodnie, w pierszy dzień płakała tylko przy oddawaniu jej pod opiekę wychowawczyni, natomiast jak ją odbierałam, opiekunka powiedziała że bardzo ładnie bawiła się z dziećmi i szybko się z nimi zintegrowała i jak na pierwszy dzień to super. Drugiego dnia było tylko lekkie popłakiwanie, podejrzewam że tylko „na pokaz” poszła już ładnie z Panią za rączkę na salę więc super, dalej było już tylko lepiej i jak dotychczas nie ma problemu.

Jak to osiągnęliśmy?

  1. Rozmowa. Lilka została zapisana do przedszkola w marcu i od tego czasu ten temat przewijał się u nas w domu często, mówiliśmy że pójdzie do dzieci, że będzie się z nimi bawić, uczyć się piosenek, wierszyków, będą tańce i prace plastyczne, wycieczki i wyjścia na podwórko. Przedszkole przedstawialiśmy w samych superlatywach.
  2. Bez straszenia. Nigdy nie zdażyło się że straszyliśmy Lilkę słowami typu „jak pójdziesz do przedszkola to Ci się dopiero zacznie..” lub „Pani w przedszkolu krzyczy na takie niegrzeczne dzieci i stawia je do kąta” lub „jak (tu jakaś czynność typu jak się posikasz, jak będziesz jeść rączkami, jak będziesz płakać itp) to dzieci w przedszkolu będą się z ciebie śmiać” nigdy nic takiego Lilka od nas nie usłyszała.
  3. Opowieści. Często opowiadaliśmy z radością o tym co będzie robić w przedszkolu i co tam się znajduje. U nas w przedszkolu jest łazienka z małymi ubikacjami i umywalkami z kranami z których woda leci gdy pomacha się rączką pod kranem, nazwaliśmy to „magiczne krany” i to Lilce bardzo się spodobało, jest też pisakownica i domek ze zjeżdżalnią i to również czesto było uwzględaniane w naszych opowieściach.
  4. Odwiedziny. Udało nam się kilka razy odwiedzić placówkę, byliśmy na Dniach Otwartych, również gdy byłam podpisać umowę Lilka mi towarzyszyła a więc znała już to miejsce, za każdym razem gdy przejeżdżaliśmy obok budynku samochodem lub szliśmy tamtędy na spacer, machałyśmy Żyrafce, która znajduje się na budynku i mówiłyśmy że niedługo ją odwiedzimy.

Im bliżej był pierwszy dzień pójścia do przedszkola tym częściej opowiadaliśmy o przedszkolu i zapewnialiśmy że będzie tam super.

Sądzę że ta praca, to przyzwyczajanie jej do tej myśli, że niedługo będzie chodzić gdzieś gdzie jest więcej dzieci dużo nam pomogło w adaptacji.

Jak się zachowywać gdy dziecko zostawiamy w przedszkolu?

  1. Kluczowe jest pożegnanie, ma ono trwać chwilę i dobrze wyrobić sobie jakiś rytuał. Ja rozbieram córkę w szatni, mówię kiedy po nią będę, daję buziaka w czoło i każda idzie w swoją stronę, Lilka na salę ja do wyjścia, nie ma odwracania się, patrzenia, machania i pogaduchów z koleżanką lub Paną, poprostu wychodzę.
  2. Obietnica. W pierszym tygodniu obiecywałam jej, że jak będzie grzeczna to jak wróci dostanie niespodzankę i tego się trzymałam, był to najczęściej jakiś deserek, obiecaliśmy też że jak we wrześniu będzie grzecznie chodzić to pod koniec miesiąca dostanie niespodzankę zabawkę, gdy jest protest w domu, że nie chce iść to przypominam jej o tym, że jak grzecznie pójdzie dostanie zabawkę i to załatwia sprawę.
  3. Urozmaicenie podróży. Wożę Lilkę do przedszkola autem, choć obiecuję sobie zawsze żeby iść piechotą bo mamy niedaleko, ale zawsze jest za późno na spacer więc wskakujemy szybko do auta, a w aucie… zasze jest śpiewanie pisenek i dużo śmiechu, żeby ta podróż była radosna. Radośnie też idziemy do przedszkola, pozwalam Lilce skakać lub urządzamy wyścigi kto pierwszy przy drzwiach, te zabawy sprawiają, że Lilka wchodzi do przedszkola uśmiechnięta.
  4. Wesołe powitanie. Przy odbieraniu jej też towarzyszy mi uśmiech, zawsze też usłyszy słowa pochwały, że cieszę się że była grzeczna i jestem z niej dumna, chwalę jej prace plastyczne i jestem zadowolona z jej osiągnięć.

Kilka słów wsparcia dla rodziców. Oddajesz dziecko do przedszkola i źle się z tym czujesz? Spokojnie. Popatrz na to z innej strony. Nie jesteś wyrodną matką lub ojcem, wręcz przeciwnie, uspołeczniasz dziecko i to od najmłodszych lat co niewątpliwie dobrze wpłynie na jego przyszłość, będzie odważniejsze i szybciej będzie potrafiło odnaleźć się w nowych sytuacjach. Jednocześnie uczy się też samodzielności. Łatwiej będzie radziło sobie ze stresem i szybciej będzie nawiązywało kontakty. Będzie społecznie, otwarte i odważne.

Czasem obawy rodziców są nie potrzebne, często myślą sobie że w przedszkolu dzieje mu się krzywda. Skąd w ogóle takie myślenie? Trzeba zaufać wychowawczyniom bo wątpię żeby robiły krzywdę dziecku, to zawód wykonywany z powołania.

Pamiętajcie kochani, to że zaserwowaliście dziecku chodzenie do przedszkola to najlepsze co mogliście dla niego zrobić na tym etapie. Serio.

Życzę Wam kochani rodzice i dzieci dużo wytrwałości, cierpliwości i radości w tym nowym roku szkolnym. Powodzenia!