Cześć, korzystając z drzemki Lilki piszę dla Was kilka słów. A będzie dziś o naleśnikach, lubicie? Ja lubię, choć przyznam, że rzadko je serwuję, sama nie wiem dlaczego. Naleśniki to chyba trochę zapomniana potrawa w dzisiejszych czasach, chyba jest zbyt mało szałowa. Choć osobiście zdecydowanie wolę naleśniki na słono, nie pogardzę też tymi na słodko 🙂 Przez dobrych parę lat szukałam idealnego przepisu na naleśniki, ciężko mi było znaleźć to czego naprawdę potrzebowałam, na ogół mi nie wychodziły i chyba dlatego ich nie robiłam. Zawsze były za grube, za cienkie, albo się sklejały przy odwracaniu, albo pękały przy zwijaniu, zawsze coś. Winę zwalałam na źle dobrane proporcje składników, a jakże! Przecież nie na siebie.

Piszę dzisiejszego posta dla wszystkich, którzy też lubią naleśniki ale nie robią ich bo im nigdy nie wychodzą dobrze.

A więc jest przepis niezawodny. Znalazłam go na grupie facebookowej „Kulinarne szaleństwa”, ale niech mnie kule biją, nie pamiętam autorki tego przepisu, więc mam nadzieję, że Panie z grupy mi wybaczą i autorka również nie będzie miała mi tego za złe, że umieszczę tutaj jej przepis, dla dobra społeczności 🙂

  • 320g mąki
  • 2 jajka
  • 300ml mleka
  • 300ml wody
  • szczypta soli

Wszystkie składniki razem mieszamy, ponoć ciasto na naleśniki musi chwilę odpocząć po mieszaniu, więc odstawiamy je na 15-30 minut. Po tym czasie, cieniutko smarujemy patelnie tłuszczem. Smażymy

WP_20160305_12_22_04_Pro

WP_20160305_12_26_02_Pro

WP_20160305_12_28_05_Pro

Żadna filozofia i zwyczajny przepis. Coś mi się wydaje, że sekretem są tu te dwa jajka.. chyba jak jest więcej jaj naleśniki też lepiej się zwija i nie pękają.

 

Jak przygotowania do Wielkanocy? To już raptem za trzy tygodnie, ja rozglądam się już za dekoracjami, ale nie umiem zdecydować się na odpowiedni kolor. Zielone, żółte, a może niebieskie albo pastelowe? Jakie w tym roku będą Wasze święta?

 

Pozdrawiam